Prof. Hirnle, kierownik Kliniki Kardiochirurgii z końcem września wraca do rodzinnego Wrocławia. Dziś pożegnał go prezydent miasta Tadeusz Truskolaski

Po 23 latach pracy w Białymstoku, do rodzinnego Wrocławia wraca prof. Tomasz Adam Hirnle, kierownik Kliniki Kardiochirurgii w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym w Białymstoku. Dziś za te prawie ćwierć wieku pracy podziękował mu prezydent Białegostoku prof. Tadeusz Truskolaski.

Prof. Hirnle przyjechał do Białegostoku na miejsce dr. hab. Bronisława Czecha, który był pierwszym kierownikiem nowo utworzonej kardiochirurgii i który dość niespodziewanie opuścił Białystok w 2003 roku. Prof. Hirnle po przyjeździe zamieszkał w domu komunalnym przyznanym z zasobów miasta. Przez 23 lata zorganizował doskonale działającą klinikę i wykształcił zespół specjalistów.

– To trochę smutna chwila, że prof. Hirnle wyjeżdża z Białegostoku. Chciałoby się go zatrzymać, ale to są nieubłagane decyzje podjęte osobiście – mówił prezydent Truskolaski. – Chciałbym mu dziś podziękować, że 23 lata był w Białymstoku. Przyjechał z Wrocławia, miasta wtedy dużo lepiej rozwiniętego niż Białystok. Tutaj spędził z nami prawie ćwierć wieku. Pan profesor, jakbym miał jakieś skojarzenie z postacią literacką, to przypomina mi prof. Wilczura z powieści Tadeusza Dołęgi-Mostowicza. Bo to wspaniały człowiek, wspaniały lekarz i dodatkowo jeszcze los przyniósł mu wiele przykrych sytuacji, które wydarzyły się tu, niestety, w naszym mieście. Pamiętamy, że został niesprawiedliwie posądzony o to, czego nie zrobił. I miał z tego powodu ogromne problemy osobiste.

Prezydent przypomniał, jak wielu osobom, mieszkańcom Białegostoku i Podlasia, prof. Hirnle uratował zdrowie i życie. Wyraził nadzieję, że profesor będzie odwiedzał Białystok.

– Zostanie Pan w naszej pamięci i naszym sercu, z wdzięcznością za to wszystko, co Pan zrobił. Człowiek wielkiego serca, a niezwykle skromny – mówił prezydent.

Przez lata Klinika Kardiochirurgii bardzo się zmieniła i rozrosła. Jeszcze ćwierć wieku temu większość operacji była wykonywana z otwarciem klatki piersiowej. Teraz około 30 proc. stanowią zabiegi z minidostępu. Ten fakt podkreślił prof. Marcin Moniuszko, rektor UMB.

– Ostatnie ćwierćwiecze to okres niezwykle dynamicznego rozwoju podlaskiej kardiochirurgii – mówił prof. Marcin Moniuszko, rektor UMB. – I za to jesteśmy ogromnie wdzięczni Panu Profesorowi. To okres, kiedy w białostockim ośrodku klinicznym dzięki Panu Profesorowi wprowadzono wiele nowych metod terapeutycznych związanych z kardiochirurgią. Dzięki temu udało się uratować zdrowie i życie setek pacjentów, głównie mieszkańców Podlasia. Wyrazy ogromnej wdzięczności za wychowanie kolejnych pokoleń kardiochirurgów, bo Pan Profesor pozostawia zespół specjalistów, którzy dzieło rozwoju podlaskiej kardiochirurgii będą kontynuować.

Dr hab. Marzena Wojewódzka-Żelezniakowicz, zastępca dyrektora ds. lecznictwa w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym w Białymstoku, przypomniała, że kierowana przez prof. Hirnlego Klinika Kardiochirurgii jest jedyną placówką o takim profilu na Podlasiu.

– Bardzo dziękuję w imieniu naszej społeczności, w imieniu naszych pacjentów, za to przychodzenie wieczorami – mówiła dr Wojewódzka-Żelezniakowicz. – Choć nie musiał Pan przychodzić poza godzinami pracy, wtedy, kiedy były trudne sytuacje na dyżurze, Pan przyjeżdżał i pomagał swoim młodym lekarzom. Serdecznie za to dziękuję. Mam nadzieję, że ten drugi etap życia będzie przyjemny, relaksacyjny i szczęśliwy.

Prof. Hirnle przyznał, że emerytura będzie „100-procentowa”. Definitywnie zdejmuje fartuch lekarza, zamierza jedynie odpoczywać, podróżować i do końca życia być na wakacjach. Dziś zwrócił się też do dziennikarzy obecnych na spotkaniu u prezydenta: – A ja z kolei muszę powiedzieć, że przez cały okres mojej pracy bardzo dobrze współpracowało mi się z mediami. Pracowałem w różnych miejscach w Polsce i za granicą, ale jedna rzecz, która mnie bardzo uderzyła na początku mojej pracy, to niezwykłe zaufanie pacjentów. Pacjenci mówili mi: „Proszę mi tego zbyt dokładnie nie tłumaczyć, proszę robić. Ja wiem, że Pan wie, co robić”. To chyba najtrudniejsze wyzwanie dla chirurga, żeby sprostać takiemu zaufaniu – mówił.