Nerki nie bolą, ale chorują. Rusza program „Nerki bez usterki”

Choroby nerek nie bolą. Często rozwijają się po cichu. O chorobach układu moczowego i nerek oraz o symptomach, na które warto zwrócić uwagę, mówili dziś specjaliści nefrolodzy z Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego i Uniwersyteckiego Dziecięcego Szpitala Klinicznego w Białymstoku z okazji Światowego Dnia Nerki.

Z danych epidemiologicznych wynika, że w populacji osób dorosłych przewlekłą chorobą nerek zagrożonych jest około 11% społeczeństwa. Problem w tym, że na 10 osób znajdujących się w grupie ryzyka aż 9 o tym nie wie.

Tę wiedzę uświadomić ma program „Nerki bez usterki”, który realizuje prof. Beata Naumnik, kierownik I Kliniki Nefrologii i Transplantologii z Ośrodkiem Dializ USK. Program, autorstwa specjalistów z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, skierowany jest do pełnoletniej młodzieży licealnej w kilku regionach Polski. Na Podlasiu w pilotażowym programie uczestniczą trzy szkoły ponadpodstawowe: II i III LO w Białymstoku oraz Liceum Plastyczne w Supraślu.

– W programie uświadamiamy młodzieży, jakie są czynniki sprzyjające przewlekłej chorobie nerek, dlatego że jest to choroba, która nie boli – mówiła prof. Beata Naumnik. – Istnieją jednak badania, które na bardzo wczesnym etapie są w stanie ją wykryć. Wychodzimy z taką „regułą pięciu palców jednej ręki”, która mówi, co młodzież może zrobić, aby ocenić, czy ich nerki są zdrowe. Po pierwsze jest A, czyli albuminuria, szczególnie w grupach ryzyka – u osób z otyłością, zespołem metabolicznym czy cukrzycą. Dotyczy to także pacjentów, którzy przeszli z nefrologii dziecięcej z już wykrytymi chorobami autoimmunologicznymi, kłębuszkowym zapaleniem nerek czy zespołem nerczycowym. To również dzieci urodzone przedwcześnie, które mogą mieć niepełną pulę dojrzałych nefronów.

Albuminuria to objaw chorobowy polegający na obecności podwyższonego stężenia albuminy (białka krwi) w moczu, co świadczy o uszkodzeniu bariery filtracyjnej nerek. Jest kluczowym wczesnym markerem nefropatii, głównie cukrzycowej i nadciśnieniowej. Albuminurię można wykryć testem, który można kupić w aptece i wykonać w domu.

– Po drugie B (blood pressure), czyli nadciśnienie tętnicze. Jeżeli mam nadciśnienie tętnicze, jestem już w grupie ryzyka przewlekłej choroby nerek. C to cholesterol – wyliczała prof. Naumnik. – Kolejna litera to D – diabetes, czyli cukrzyca. Sprawdzamy glikemię. No i zostaje nam E, czyli eGFR. Oznaczamy stężenie kreatyniny we krwi, a laboratorium samo wylicza eGFR.

Program „Nerki bez usterki” ma charakter edukacyjny.

– Spotykamy się z młodzieżą, tłumaczymy im zagadnienia związane ze zdrowiem nerek i dajemy kubeczki z dwoma paskami do badania ogólnego moczu, które młodzież wykonuje w domu z porannej próbki – tłumaczy prof. Naumnik. – Zmiana koloru na pasku, porównana ze wzornikiem, daje wstępną informację, czy skład moczu jest prawidłowy.

Powstała także aplikacja, którą młodzież pobiera na telefon i wprowadza do niej wynik testu. Jeżeli wynik jest nieprawidłowy, młodzież otrzymuje numer telefonu, pod który może zgłosić się na poszerzoną diagnostykę.

– Młodzież jest bardzo zainteresowana programem i muszę powiedzieć, że zadaje bardzo rozsądne pytania – przyznaje prof. Naumnik. – Pytają o tak zwane zdrowe postępowanie, czyli jaki rodzaj sportu uprawiać, ile wody rzeczywiście należy pić, jaką wodę wybierać, jak budować swoje ciało, czy w ogóle należy je budować, czy można stosować preparaty białkowe, czy lepiej ich unikać, czy przyjmować witaminę D3.

Program będzie realizowany do 2027 roku. Wówczas wyniki badań zostaną przeanalizowane i istnieje duża szansa, że zostanie on rozszerzony na większą część populacji.

– Dializa dla nefrologa jest porażką. Nam chodzi o to, żeby wyłowić pacjentów z albuminurią, czyli z tą zmianą dynamiczną w nerkach, za którą jeszcze nie idzie zmiana strukturalna – tłumaczy prof. Naumnik. – Albuminuria jest odwracalna, mamy świetne leki nefroprotekcyjne. Jeżeli pojawia się jawny białkomocz, świadczy to już niestety o zmianach strukturalnych w kłębuszkach nerkowych. A jeżeli rośnie kreatynina, oznacza to, że mamy już zwłóknienie miąższu nerkowego w takim czy innym procencie. Chodzi o to, żeby leczyć pacjentów, którzy mają jeszcze prawidłową wydolność nerek, ale występuje u nich hiperfiltracja, czego wyraźnym dowodem jest właśnie albuminuria.

Z kolei pediatrzy-nefrolodzy z UDSK – prof. Katarzyna Taranta-Janusz, zastępca kierownika Kliniki Pediatrii i Nefrologii, oraz dr Agnieszka Rybi-Szumińska z tej samej kliniki – mówili o najczęstszych chorobach nefrologicznych u dzieci.