Pan Grzegorz, 60-latek z Białegostoku, przeszedł trzy zawały. I choć był intensywnie leczony najnowocześniejszymi lekami, nadal miał problem ze zbyt wysokim cholesterolem. Teraz pojawił się dla niego ratunek – zabiegi aferezy lipoprotein (a) i cholesterolu LDL.
Aparat do aferezy został zakupiony do Kliniki Kardiologii, Lipidologii i Chorób Wewnętrznych z OINK w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym w Białymstoku – przy ul. Żurawiej. Jest to nowa technika, która dotychczas w makroregionie nie była dostępna. Do tej pory pacjenci musieli szukać ratunku w Gdańskim Uniwersytecie Medycznym lub w Instytucie Kardiologii w Aninie pod Warszawą. Na czym polega zabieg aferezy, tłumaczyła w czwartek 5 lutego podczas konferencji prasowej prof. Anna Tomaszuk-Kazberuk, kierownik Kliniki Kardiologii, Lipidologii i Chorób Wewnętrznych z OINK.
– Jest to metoda mechanicznego usuwania cholesterolu i tak zwanej lipoproteiny (a), czyli cząsteczki podobnej do cholesterolu, która ma rdzeń tłuszczowy, ale zawiera dodatkowo białko działające promiażdżycowo i prozakrzepowo – tłumaczyła prof. Tomaszuk-Kazberuk. – Ta metoda jest zalecana do leczenia hipercholesterolemii, czyli stanu, w którym stężenie cholesterolu LDL jest zbyt wysokie. Z leczenia będą mogli korzystać pacjenci, którzy mają najwyższe z możliwych ryzyko powikłań ze strony serca i dużych naczyń, czyli osoby po zawale lub udarze, chorzy z miażdżycą tętnic szyjnych lub kończyn dolnych oraz pacjenci zagrożeni wystąpieniem zawału, udaru, a nawet śmierci sercowej.
Przede wszystkim metoda ta zalecana jest chorym, którzy mają genetyczną hipercholesterolemię, u których leczenie farmakologiczne nie daje poprawy.
– Oni nie zapracowali na ten wysoki cholesterol, mają po prostu genetycznie uwarunkowany wysoki poziom cholesterolu LDL, czyli tzw. złego cholesterolu – wyjaśniała szefowa Kliniki Kardiologii, Lipidologii i Chorób Wewnętrznych z OINK. – I ten cholesterol powoduje u nich rozwój miażdżycy, która jest przyczyną wszelkiego zła w kardiologii, a więc zawału, udaru i innych powikłań.
Takim pacjentem jest właśnie Białostoczanin, 60-letni pan Grzegorz. Jest po trzech zawałach, z czego pierwszy przeszedł w wieku 37 lat.
– Konsekwencją tych zawałów było różnorodne leczenie, od leczenia farmakologicznego poprzez angioplastykę, bajpasy, późniejsze problemy z sercem, bo takie są skutki tej choroby wieńcowej – opowiadał pan Grzegorz. – Cholesterol nie boli, on się ujawnia i zabija bardzo szybko. Natomiast dzięki naszym białostockim lekarzom, bo leczę się na oddziale kardiologicznym, ale leżałem też na kardiologii inwazyjnej i na kardiochirurgii, liczę, że będę miał spokój na resztę mojego życia. I po tych latach leczenia kardiologicznego, praktycznie wszystkimi metodami i braku istotnych efektów, liczę, że ten zabieg spowoduje, że spokojnie będę żył. Liczę, że będę żył lepiej, gdyż cholesterol, ten główny – że tak powiem – zabójca, główna przyczyna tej mojej choroby, będzie eliminowany z mojego organizmu. Do tej pory nie pomagały żadne działania farmakologiczne, choć doszedłem do maksymalnych dawek statyn. Ten cholesterol cały czas się u mnie odbudowywał. I żadne diety ani leki nie skutkowały tak, jak powinny skutkować.
Pan Grzegorz przyznał, że ma wadę genetyczną, która powoduje w jego organizmie „nadprodukcję” cholesterolu. Podobnie chorobą obciążone są jego dzieci. I jak podkreśla prof. Tomaszuk-Kazberuk, ta choroba wcale nie jest rzadka, tylko często ludzie dowiadują się o niej dopiero wtedy, gdy dochodzi już do incydentów sercowych.
Na czym polega afereza? Pacjenci podczas zabiegu są podłączani do urządzenia podobnego do aparatu do dializ na około dwie godziny, a z ich krwi mechanicznie usuwany jest zarówno cholesterol LDL, jak i lipoproteina (a). Chorzy po zabiegu mają stężenie tych parametrów niższe o około 60 proc. (literatura mówi o spadku od 50 do 80 proc.). By utrzymać odpowiedni poziom, zabieg musi być powtarzany co około dwa tygodnie. Do tej pory lekarze w Białymstoku mogli pacjentom z wysokim stężeniem cholesterolu zaproponować dietę, zmianę stylu życia, leczyli również statynami. Jeśli to nie pomagało, pacjenci byli włączani do finansowanego przez NFZ programu lekowego B.101 „Leczenie pacjentów z zaburzeniami lipidowymi”, gdzie otrzymywali najnowocześniejsze leki. Teraz dla tych „opornych” na leczenie pojawiła się nadzieja w postaci aferezy.
W zespole zajmującym się aferezą oprócz prof. Tomaszuk-Kazberuk są: doktor Paweł Muszyński, specjalista chorób wewnętrznych, doktor Dorota Pura, kardiolog, doktor Caroline Sasinowski, specjalista chorób wewnętrznych, doktor Kinga Dudzińska, kardiolog i specjalistka chorób wewnętrznych.










